Menu

Żona, ja i reszta świata

Branżowy głos w Twoim domu

Biszkopt i Kotlet, braciszkowie

natalia_oreiro

Tym razem nie będzie o działaczostwie ani o ratowaniu świata! (Czytelniczki Płci Wszelakich oddychają z ulga, generując powiew o sile 3 stopni w skali Beauforta).

Będzie o zwierzaczkach.

Otóż przy okazji wyjazdu do Warszawy na manifę Żona i ja zatrzymałyśmy się u Pani Wrrr i Pani Porceliny, do których, jak już tu pewnie kiedyś pisałam, trafił Biszkopt, czyli jeden z kociaków naszej wspaniałej Kity.

Fajnie było go zobaczyć jako dorosłego kocurka. Co prawda nie wybiegł nam na powitanie z okrzykiem "Ciocia, ciocia!", ale też nie boczył się na nas jakoś specjalnie. Najdziwniejsze jest to, że skubaniec zupełnie się nie zmienił, oprócz tego że wyładniał. Jak był łobuzem i zabijaką oraz kotem-demolką, tak jest nim nadal. Tylko oczy z niebieskich jak u kociątka zmieniły mu się na bursztynowe, takie same jak ma Kita. Po matce rodzicielce odziedziczył też skłonność do mruczenia; ponoć mruczy nawet wtedy kiedy nadepnie mu się na ogon.

biszkopt1

Niech Was nie zmyli jego niewinna minka i skromnie spuszczone oczęta! Tak naprawdę Biszkopt jest kawałem drania, a zdjęcie wśród kwiecia zupełnie nie oddaje jego osobowości. Więcej o charakterze Biszkopta mówi ta oto fotografia.

Podrośnięty Biszkopt interesuje się tłuczeniem kota nr 2, czyli Migota, polowaniem, wpadaniem do wanny oraz makijażem. Z okazji naszego przyjazdu namalował sobie na grzbiecie czarną pręgę przy pomocy łańcucha od roweru - panie twierdzą, że zapewne usłyszał o dawnych elegantkach, które, jeśli nie było je stać na pończochy, malowały sobie na łydkach czarne kreski naśladujące szwy w pończochach.

Wersja spoczynkowa kota prezentuje się następująco:

biszkopt2

 

Brat Biszkopta, Kotlet, trafił do Pani Kurczaczek, a imię wymyśliła mu Tarantina osobiście. Jeszcze przed kocim porodem wymyśliła sobie, że przygarnie najbardziej nieszczęsną łamagę z miotu, no i wykrakała sobie. Kotlet, zwany początkowo Łaciatkiem, był najbardziej cherlawy z rodzeństwa (za to Biszkopt - największy i najsilniejszy). Jako ostatni zaczął widzieć, rósł najwolniej, bracia go tłuki a siostra na niego fuczała, bawił się samotnie szufelką, jedno oczko miał mniejsze i cały był jakiś taki biedny i nieszczęsny. O:

kotlet1

I ku mojemu i Żony zaskoczeniu z tej kupki nieszczęścia wyrósł dorodny, łowny (ze wskazaniem na jaszczurki) kocur o bursztynowych jak u Kity oczach i dumnym ogonie, który wcale nie jest już łamagą, a z domu rodzinnego wyniósł umiłowanie do pieców CO i skłonność do przebywania w kotłowni. Obecnie Kotlet wygląda tak:


kotlet2

(zwróćcie uwagę na elegancką obróżkę i tabliczkę w kształcie rybki, z wygrawerowanym imieniem "Kotlet" - sam szyk!)

Teraz zaczynam rozumieć, co czuje hodowca zwierząt, który widzi, jak mieszają się różne geny i jakie cuda z tej mieszanki potrafią wychodzić.

 

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • roroism

    vivat dla koktaili genetycznych :-P
    bardzo wdzieczne dzieci!
    (nie umknelo uwadze gustowne wnetrze-parkiet-architektura balkonowa biszkopta)

  • veni23

    Ależ obróżka :) Cudna :)

  • Gość: [porcelina] 94.42.188.*

    Obróżka jest wspaniała. A dla dociekliwych Czytelniczek pci wszelakich mam zadanie: na pierwszym zdjęciu znajdź drugiego kota :)

  • natalia_oreiro

    A dla czytelniczek ambitnych: wskaż drugiego kota i powiedz jakiego jest koloru :)

  • ta_rantina

    Jest herbatnikowo-rudy i w prążki.
    Niestety przywieszkę, która sama skomponowałam,ktoś zajumał razem z obóżką!

  • natalia_oreiro

    Jak to zajumał?? Ludzie to świnie, nawet kotu nie przepuszczą!
    Kolor się nie zgadza, deseń owszem.

  • Gość: [B.] *.4-4.cable.virginmedia.com

    Ale slodkości! Takiego Kotleta nie powstydzilaby się nawet sama Magda Gessler :)

  • daria_nowak

    Same dobre rzeczy z rodzinnego domu wyniósł - zawsze lepsze umiłowanie do pieców CO i kotłowni, niż cichaczem wyniesione rodowe srebra:)

  • koffiejames

    Wąsy w drugim planie na foto numero uno - perfekcja :)

  • Gość: [zakochane kobiety] *.adsl.inetia.pl

    piękne koty chociaż my wolimy psiaki :)

© Żona, ja i reszta świata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci