Menu

Żona, ja i reszta świata

Branżowy głos w Twoim domu

Brzydkie słowo na P

natalia_oreiro

Moja Żona to istota niepojęta. Codziennie po wstaniu z łózka ćwiczy. Niezależnie od tego, czy jesteśmy u siebie, czy mamy gości albo czy gościmy u kogoś. Normalnie wstaje i ćwiczy. Ja w tym czasie przewracam się na drugi bok i dośniwam (?) rozpoczęte sny, a ona zasuwa.

To kwestia siły woli i niczego  innego, ale siła woli to coś, czego brakuje mi najbardziej. Zwłaszcza w kwestii pisania albo robienia czegokolwiek intelektualnego. Odwlekam jak mogę, wynajdując sobie przeróżne zajęcia, odkładam wszystko na ostatnią chwilę, zamiast rozłożyć sobie banglanie na kilka dni. Lenistwo i nygusizm, nazywane niekiedy eufemicznie prokrastynacją. Nie wiem, czy kiedykolwiek z tego wyrosnę, bo miałam tak zawsze odkąd pamiętam. Wypracowania z polskiego pisałam po nocach, na ostatnią chwilę, a potem przepisywałam w pocie czoła, słuchając nocnych audycji w radio. Zeszytów nie prowadziłam wcale, miałam tylko notatki, które teoretycznie należało przepisywać regularnie do świętego Zeszytu Właściwego (Pan od Polskiego uważał brak zeszytu za ogromny grzech, a ja mu nieustannie z tego powodu podpadałam, bo notatki miałam świetne, tyle że w brudnopisie). Na studiach to samo: prace zaliczeniowe oddawałam na pięć sekund przed dedlajnem, albo z lubością słuchałam tego cichego wizgu, z którym dedlajny mijały. I co najgorsze, zupełnie dobrze na tym wychodziłam, bo dopiero mając kij nad głową w postaci złowrogo bliskiego terminu, potrafiłam się porządnie zmobilizować. 

Wczoraj po raz sto dwudziesty szósty odstawiłam swój ulubiony numer pod tytułem "Idzie dedlajn, posiedzę nad pisaniem do rana, na pewno zdążę". Bo jakby tego jeszcze brakowało, jestem sową w wersji hard, tzn. gdybym mogła, to kładłabym się spać o czwartej, a wstawała w południe. W nocy wszystko wychodzi mi najlepiej: wpisy na blogu same się wymyślają, korekta sama się robi, wszelka pisanina idzie mi sprawnie, mózg zasuwa na najwyższych obrotach. Niezależnie od tego, o której wstałam, rozkręcam się na dobre dopiero wieczorem. Przed piętnastą nadaję się głównie do sprzątania, robienia zakupów i mało wymagającego grzebania w sieci.

Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie upierdliwa kombinacja sowiości z prokrastynacją. Co z tym zrobić? Czy da się jeszcze mnie przeprogramować na systematyczne działanie o ludzkiej porze, czy jestem już stracona?

A najgorsze jest to, że w gruncie rzeczy lubię to działanie pod presją, uwielbiam siedzieć po nocach i kłaść się spać o świcie, choć żona strasznie na mnie fuczy z tego powodu. Wiosną o czwartej już jest szaro i odzywa się taki mały ptaszek, który brzmi jak trzeszcząca gramofonowa płyta. O ten ptaszek kopciuszek:

 

Komentarze (18)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kratka] *.terminus.pl

    Jesteś stracona. Nie walcz z tym. Ja już nie walczę...

  • natalia_oreiro

    Czyli co, jak dorosnę nie zostanę biurwą? Nie zrobię kariery w piekarni? Och.

  • veni23

    Możesz zostać biurwą, ale potwornie niewyspaną.
    I nic na to nie poradzisz. :)

  • Gość: [Pierwsza Żona] 95.108.121.*

    W piekarni zrobisz Żonko karierę i owszem. Oni po nocach pieką. A ja będę znajdować niedopałki bidi w porannych bułkach.

  • koffiejames

    Znam niewiele osób które robią coś permanentnie... Większość zostawia wszystko na ostatnie 5 minut.

  • Gość: [klio] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    No popatrz, jakbym o sobie czytała!... Z tym wyjątkiem, że mnie świadomość bliskiego erminu niesamowicie spina i stresuje. Ale poza tym, jest podobnie.

  • ta_rantina

    swego czasu cierpiałam na przewlekłą "sowia" przypadłość.
    Do czasu. Poszłam do normalnej pracy, w której normalnie zapie******am i szybko mój organizm się przestawił. 6.00-23.00 i tak każdego dnia. Wstaję nieco po kurach, kładę się spać, gdy sowy wstają.
    Rutyna powiesz i mało eklektyczne doznania.
    Wsiąkłam w dorosłe życie, skomercjalizowane życie.
    Ale nie butch-uje się na lewo i prawo:)

  • Gość: [is-sa] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jako chodząca mądrość, która jest wiadomą cechą sów, zwłaszcza sów dojrzałych, stwierdzam: sową się było, jest i będzie. Jedynym sposobem na moją sowość jest posiadanie współmałżonka skowronka, czego nikomu nie życzę. Pozdrawiam wszystkie sowy, sówki i sowięta.

  • squirk

    O, bogowie...Jestem taka sama, jak Ty, a Osobisty jest taki sam, jak Żona. Uparł się, że zacznie biegać - i biega. Nie wiem, jak tak można. Przecież to normalne, że człowiekowi się nie chce, odkłada na jutro, robi sobie dzień dziecka, odpuszcza i obiecuje sobie, że to ostatni raz, kiedy mu się nie chciało, a potem zapiernicza w ostatniej chwili z tłumaczeniem czy korektą. Otóż nie - Osobistemu też się czasem nie chce, ale i tak biega. Straszne i niepojęte dla leniwej, wygodnickiej i stworzonej do leżenia na szezlongu z drinkiem w dłoni mnie.
    Z drugiej strony to motywujące - robi mi się głupio, że on taki dzielny, więc też zrobiłam się trochę jakby dzielniejsza ;-)

  • natalia_oreiro

    Czuje się podniesiona na duchu i umocniona w afirmowaniu swojej sowiości. Precz z dyktaturą skowronków!

  • Gość: [is-sa] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Akurat...

  • squirk

    Nie akurat tylko nie będzie skowronek świergotał nam w twarz. Poszłam spać o czwartej, a dziś dzięki odkładaniu na ostatnią chwilę udało mi się posprzątać dopiero przed chwilą metodą odsuwania rzeczy za inne rzeczy i omiatania głównie wzrokiem.
    Coś mnie tknęło jakiś czas temu i kupiłam sobie na Allegro za jakieś grosze naszyjnik-sowę. Jest już jasne, czemu akurat sowę.
    :-)

  • daria_nowak

    Normalne.
    Porządni ludzie uczą się do egzaminu w przednoc i zdają na 5. Referat piszą takoż, z wynikiem celującym, a na etapie pracowym - wielką prezentację z obcego tematu przygotowują i wkuwają w przeddzień. Wiem coś o tym!

  • Gość: [porcelina] 94.42.188.*

    A co mają zrobić osoby, które o 22 są mocno senne, ale nie dają rady wstać przed 9 rano? To jest dopiero dramat! Moja wewnętrzna sowa zeżarła wewnętrznego skowronka i sama też zdechła. Poza tym nie widzę ptaszka pod wpisem.

  • Gość: [B.] *.4-4.cable.virginmedia.com

    Grunt, że wena i chęć robienia czegoś są- nieważne o jakiej porze dnia i nocy! :) Najgorzej jak ani za dnia, ani w nocy- wtedy potrzeba pomocy ;)
    A jako soundtrack proponuję Hey -Ja Sowa ;)

  • w-goracej-wodzie

    Zamiast narzekać na żonę powinieneś być mega szczęśliwy. Sam dbam o siebie, ćwiczę i zdrowo się odżywiam. Nie wyobrażam sobie gdyby moja kobieta prowadziła inny tryb życia.

  • squirk

    Zasłabłam.
    ;-)

  • Gość: [porcelina] 94.42.188.*

    Nataliu! To ja się muszę od obcych w gorącej wodzie kąpanych dowiadywać, żeś zmieniła płeć?!

Dodaj komentarz

© Żona, ja i reszta świata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci