Menu

Żona, ja i reszta świata

Branżowy głos w Twoim domu

Mysz pod kloszem

natalia_oreiro

Posiadanie kota wychodzącego (zwanego też kotem z dużym wybiegiem) ma mnóstwo zalet i jedną ogromną wadę. Koty bowiem mają skłonność do podkarmiania swoich właścicieli różnymi rodzajami dziczyzny upolowanymi w ogrodzie, zagrodzie i okolicach. Kot znajomej, notabene również zwany Kitą, lubi jej przynosić martwe myszki o poranku i układać je w równym rządku na parapecie okna.

Nasz kot Kita też poluje z werwą i zamiłowaniem. Jeszcze jako kotka karmiąca uczyła swoje dzieci polowania metodą poglądową, to znaczy złapała młodą kawkę żeby młódź widziała, że te czarne latające też się da jeść. Poza tym Kita jest opiekuńcza również wobec ludzi. Zwykle wtedy, kiedy w domu rodziców Żony jest jakieś większe zamieszanie typu porządki, kocica organizuje prowiant na własną łapę i przynosi nam różne frykasy, wychodząc prawdopodobnie z założenia, że skoro sprzątamy, to nie mamy czasu polować i ona nas chętnie wyręczy. Zazwyczaj przynosi gołębie sąsiada, czasem myszy lub nornice z ogrodu. W wigilijny poranek dumna z siebie poczęstowała nas myszką, którą ułożyła zgrabnie na balkonie, tuż pod drzwiami. Ale wczoraj Kita przeszła samą siebie.

Wieczorem kocica zjawiła się na balkonie i zaczęła się domagać, żeby ją wpuścić. Otworzyłam drzwi balkonowe i zamarłam, Kita bowiem, zadowolona  z siebie i z ogonem zadartym jak chorągiewka, wmaszerowała do pokoju z myszą w pyszczku, a następnie triumfalnie złożyła ją na środku podłogi. Zamarłam, Żona też. Po chwili mysz ożyła i zaczęła szybkim mysim kroczkiem zasuwać w stronę naszej sypialni, Kita jednak była szybsza: pazurkiem przyszpiliła mysz do podłogi i spojrzała na nas miłośnie. Następnie zaś trąciła zwierzaka lewą łapką, potem prawą i dalej zabawiać się zdobyczą. Tego już było za wiele. Zaczęłam piszczeć jak prawdziwa pensjonarka, a Żona, ta dzielna, dziarska i przytomna osoba, rzuciła się w dół po schodach, krzycząc przeraźliwie "Mamo!! Kita przyniosła żywą mysz!!".

Kitę nasze piski zupełnie nie zraziły: z myszą w pyszczku wykonała triumfalną rundkę po pokoju, nie omijając sypialni. I dopiero to mnie otrzeźwiło z mysiego szoku, złapałam zatem pierwszy przedmiot, pod którym dało się uwięzić mysz bez robienia jej krzywdy. Zupełnie przypadkowo była to przedwojenna, szklana pokrywa na talerz z różowego szkła (zupełnie nie wiem, jak się takie coś nazywa fachowo, ale wygląda tak). Mysz zatem została nakryta i unieruchomiona, co spotkało się z ostrym protestem Kity. Na szczęście w tym momencie do akcji wkroczyła mama Żony, ubrana fachowo z ogrodnicze rękawiczki i jednym zdecydowanym ruchem podniosła pokrywę, a następnie złapała mysz i wyrzuciła ją do ogrodu.

Kita, z dzikim błyskiem w oku i żądzą krwi tamże, została wystawiona na balkon chwilę potem. Wróciła po kwadransie, już bez prowiantu, i została pochwalona za hojność i łowność, pogłaskana nieco drżącymi dłońmi Żony oraz nakarmiona, bo nic tak nie zaostrza apetytu, jak polowanie. Rodzice Żony zaś darli z nas łacha przez resztę wieczoru. 

Komentarze (20)

Dodaj komentarz
  • maganuna

    Teraz mysz napisze "Szklany klosz II: Szczęśliwsze zakończenie".
    (Jest już późno, piszę bzdury, kot zagonił mysz do dziury.)

  • natalia_oreiro

    I pójdzie na kolanach do Lichenia

  • Gość: [klio] *.centertel.pl

    Nie ma to jak dobry, pełen emocji, opis polowania! Mój piesek poluje wyłącznie na owady, więc pod tym względem mam mniejsze pole do popisu i nie mogę się pochwalić podobnym wyczynem i relacją z niego... Ehh...

  • natalia_oreiro

    Oj, bo wykraczesz i jeszcze Ci kiedyś pies perliczkę przyniesie.

  • ta_rantina

    Potrawka z perliczki?? Jeszcze nie jadlam.

  • zdradzonaczarodziejka

    Świństwo kotu zrobiły.

  • natalia_oreiro

    O uczuciach myszy to już nikt nie myśli.

  • squirk

    Jako posiadaczka Myszy odetchnęłam z ulgą, bo oczywiście myślę o mysich uczuciach, a temu kotku z głodu się nie zemrze, bo jak znam życie ma pełną michę i jest zadbany w opcji full wypas.
    Perliczkę owszem, warto nabyć, w Makro są.
    :-)

  • natalia_oreiro

    squirk, a masz jakieś fajne przepisy na perliczkę (może być i sojowa)?

  • squirk

    Tu popacz - zapiecek.wordpress.com/2009/03/20/perliczka-z-pieczonymi-ziemniakami/ - z tego przepisu skorzystałam i wyszedł bardzo dobry drób, ziemniaki też tak robię, boskie są. Sąsiadka z kolei gotuje z perliczki rosół i bardzo się nim zachwyca, zrobię kiedyś, jeśli nadejdzie u mnie czas obfitości perliczek, bo na razie mi szkoda ptactwa na rosoły.

  • vill_ulv

    własnie przed chwilą skończyłam czytać fascynujący watek na forum "czy lesbijki piszczą". no i co teraz? kot pewnie ma złamane serce, a mysz po przygodach i tak fikła na zawał..

  • natalia_oreiro

    Postanowienie noworoczne nr 65478678346: zrobię teściom rosół z perliczki i zostane najlepszą córkową ever!
    O lesbijkach piszczących trafnie rzekł Ray Grant, mój guru ostatnimi czasy: "Piszczą, piszczą, jak się ich nie nasmaruje odpowiednio..."

  • squirk

    Każdy piszczy jak się go nasmaruje odpowiednio, a rosołem zdobędziesz serca teściów, sąsiadka bardzo się rozpływa w zachwytach, gdybyś jeszcze zaszalała z domowym makaronem toby i teściowie piszczeli ;-)

  • Gość: [B.] *.4-4.cable.virginmedia.com

    Nasz kot nie jest wychodzący, ale w domu też poluje i przynosi nam... nasze skarpetki! Jak tylko któraś wychyli łepek z szuflady to jest stracona! ;) Ale swoją drogą dobrze wiedzieć, że trzeba zakupić taki klosz-jakby co...

  • koffiejames

    Uff nasz kot jest niewychodzący :)
    Za to nasz poprzedni pies Mikuś (1993-2005 - świeć panie nad jego duszą) lubował się w polowaniach na krety. Podczas wakacji nadmorskich na działce swojego ulubionego pana (pies był komunalny) dokonywał prac ogrodniczych. Kiedy odkrył jakaś złowrogi kopiec - dokonywał inwazji. Rozkopywał półmetrową dziurę, a kiedy złośliwe krety schodziły niżej wpychał nos w otworki korytarzy w celu określenia dalszego kierunku rozkopów. W końcu dokopywał się do gniazda i pożerał krety, a młode - jeśli się trafił taki rarytas - przynosił na schody domku. Aby wszyscy mogli ucztować :)
    Dla nas dzieci - prace ziemne Mikusia były frajdą, dla dorosłych były utrapieniem. Ale jeszcze większe utrapienie przychodziło po 2-3 tygodniach kiedy Mikuś załatwił podwórkowe krety. Wtedy dokonywał podkopu pod siatką (zwykle 3 w różnych miejscach, aby było je ciężej zlokalizować ludziom) i wyprawiał się do leżącej nieopodal wioski na kury :) I tu pojawiało się więcej nieprzyjemności - bo za ubite ptactwo trzeba było już łożyć a nie nadawało się zwykle do jedzenia...

  • natalia_oreiro

    Ranyboskie...

  • Gość: [is-sa] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wielka mi rzecz mysz. To dla kota bułka z masłem. Nasza kocica nauczyła się łowić w stawie ryby i zawsze, gdy miała małe, karmiła je tymi rybami. Wyglądało to tak, ze kocica czyhała na brzegu na głupia rybę, a gdy ta nie podpływała, sama wchodziła do wody i zahaczając pazurem wydobywała zdobycz. Jeszcze żywą wlokła do domu, kładła na progu i zapraszała kocięta do uczty. Zaznaczam, że ryba zawsze była żywa. Pół biedy, jeśli była to mała rybka, ale zdarzały się duże karpie, które były objadane "na żywca". Takie wyjedzone, połżywe ryby M. musiał młotkiem lub kamieniem...

  • natalia_oreiro

    Mysz żywa to nie to samo co mysz martwa, te żywe są zdecydowanie zbyt mobilne jak na moje nerwy.
    Na szczęście w ogrodzie jest tylko oczko wodne zamieszkane przez jedną ropuchę, której Kita nie śmie ruszyć, tylko przygląda jej się z nabożna czcią, mocząc ogon w wodzie.

  • Gość: [fiol] *.ssp.dialog.net.pl

    To, że mój Nelson złapał sikorkę z karmnika i rozsmarował ja po moim mieszkaniu to jeszcze nic. To, że po wszystkim zagryzł słoninką, która w karmniku dla sikorek wisiała, to przegięcie.

  • natalia_oreiro

    Nelson, dobre imię dla zabijaki.

Dodaj komentarz

© Żona, ja i reszta świata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci