Menu

Żona, ja i reszta świata

Branżowy głos w Twoim domu

Patyczkowy proceder i co z niego wynikło

natalia_oreiro

Zaczęło się od tego, że Żona zapytała znajomych strażaków o to, kiedy można palić chwasty w ogródkach. Uczynni strażacy odrzekli: nie ma ograniczeń. Kiedyś były, ale teraz można rozpalać ogrodowe ogniska przez cały rok.  - Hura!  - zakrzyknęła Żona, bo bardzo lubi palić ogniska.

Przy pierwszej okazji w ogrodzie rodziców Żony w Pieskiej Niewoli zrobiłyśmy  zupełnie duże ognicho: na pierwszy ogień poszły chwasty ogrodowe i liście, potem drobne patyczki, na koniec zaś, nieco się zagalopowawszy,  spaliłyśmy kilka porządnych polan i deseczek z szopy na opał, dzięki czemu nie tylko mogłyśmy gapić się w płomienie, ale również upiec kartofle w żarze. Słowem, było bosko i chciałyśmy jeszcze. Suchych chwastów i innych chochołów jest w ogrodzie zwykle pod dostatkiem, ale ze zgromadzeniem odpowiedniej ilości patyczków i drewienek miałyśmy nielichy problem.

Problem ów rozwiązał się sam: któregoś wietrznego wieczoru, wracając z zakupów, zauważyłyśmy wstrząsającą wręcz ilość bezpańskich lipowych gałązek, suchych i w sam raz do spalenia, leżących sobie na chodniku i pod drzewami, tylko brać i wrzucać w ogień. Co też uczyniłyśmy. Ognicho znowu wyszło przednie i wtedy postanowiłyśmy: nie ma spaceru bez polowania na patyczki. W ten sposób udało nam się zgromadzić całkiem spore ilości drewienek nie tylko na ognisko, ale i na rozpałkę, co bardzo rozbawiło Tatę Żony, głównego palacza domowego. W proceder szaberkowy wciągnęłyśmy KoffinDżejmsa wraz z I’, którzy z lubością łazili z nami po krzakach i łowili co ładniejsze odłupane gałązki, oraz Pana B., który wsławił się biegając po Pieskiej Niewoli z siekierą. Bo zbieranie patyków wciąga jak zbieranie grzybów: jak już się zacznie, to nie sposób przestać. W dodatku ma lekki posmak nielegalu, bo o ile się nie mylę patyczki które odłamią się od miejskich drzew są świętą własnością miasta i nie może ich podnosić z ziemi nikt oprócz Pana Prezydenta. Czy coś w tym rodzaju.

 

Niestety, polowania na patyczki nie da się przeprowadzić dyskretnie: zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo podnoszenie z ziemi dobrego, suchego drewna i wleczenie go do domu jest nielichą sensacją. Poza tym niektórzy mieszkańcy Pieskiej mają przykry zwyczaj gapienia się na wszystko, co wystaje poza tzw. normę. A  my i suche badyle nie mieścimy się w tej normie, oj nie.

Wieści o naszych patyczkowych wyczynach musiały dotrzeć również do członków i pochew żoninej rodziny, bo któregoś dnia jeden z pociotków przysłał Rodzicom Żony spory kontyngent drewna, ślicznie pociętego na kawałeczki i gotowego do spalenia. Być może pociotek ów uznał, że nie stać ich na kupno porządnego drewna opałowego i dlatego muszą, biedni emeryci, pozwolić na szarganie ich dobrego imienia i zadowolić chrustem zbieranym po ulicach i chaszczach. Pociotek nie został wyprowadzony z błędu, bo i tak nie zrozumiałby naszej słabości do palenia ogniska ani nie pojąłby, jaką przyjemność daje znalezienie porządnych patyczków, które aż się proszą, by je zabrać do domu i natychmiast spalić.

Kilka dni temu kolejny pociotek podarował Rodzicom Żony całą furę drewna   (które leży sobie grzecznie pod plandeką przysypaną śniegiem i czeka aż zachce mi się je zwieźć do szopy). Bardzo to miłe ze strony Pociotka 2, lecz założę się, że drewno to nie tylko prezent dla rekonwalescentki, ale również subtelna aluzja do naszego haniebnego procederu i coś w rodzaju sygnału "przestańcie, do diaska, przynosić ujmę naszemu rodowi!". Ale my jesteśmy odporne na aluzje. Poza tym Żona i tak robi za czarną owcę w rodzinie, a ja chętnie zostanę jej współ-owcą. 

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • roroism

    haha cudownie.
    co za stylowe uragowiskoko:-)
    ze te mnie tam nie ma - wozek dzieciecy bylby jak znalazl....

  • Gość: [KurczaczekS] *.elektron.com.pl

    O żesz!
    Lepiej byc współ-owcą, niż współ-baranem :)
    Ps. A propo wózków dziecięcych: w pewnej malowniczej miejscowości, nad pewnym malowniczym jeziorem, taki oto stary wózek dziecięcy służył jako mebel na papier toaletowy dla gości pewnego uroczego hoteliku :)

  • Gość: [Wu] *.tktelekom.pl

    Trzeba było naskrobać coś na fejsbuku. Niedawno zburzyłem trzcinową altanę, też bym podesłał:)

    Ten live traffic feed jest przerażająco dokładny!

  • roroism

    pragne takze nadmienic, ze widzi mi sie, ze Brojgel was namalowal w jakim zimowym kraj-obrazie ino mi sie s szukac niefce...

  • natalia_oreiro

    Wu, a co, feed widzi na którym piętrze mieszkasz czy co?
    @Roro: jak to, Brolgel malował lesby w zamieci snieżnej? O_o

  • Gość: [Pierwsza Żona] 95.108.111.*

    A i owszem, namalował jakieś owieczki, o: encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRTXSbAmlmNzFnCaswu9iqyhyPU-yiIj1h8JyeXFOoHVq0j5gY2

  • roroism

    no wiecej ludzik z kijaszkiem na polskich drozkach, haha
    (i ujadajace kundle.pl)
    mseffie.com/assignments/paintings%26poems/winter.jpg

  • natalia_oreiro

    O, jakie ładne patyczki w prawym dolnym rogu!

  • roroism

    prawda!? :)
    ino owieczki w wilczej skorze ;-)

© Żona, ja i reszta świata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci